Większość firm nie ma pojęcia, czy platforma do automatyzacji marketingu jest rzeczywiście warta swojej ceny.
Prawdopodobnie znasz już tę argumentację. Dostawca platformy MA pokazuje Ci studium przypadku lub statystyki w dasboardzie: „Nasza platforma wygenerowała 100 tys. nowego przychodu”. Agencja chwali się wieloetapowymi sekwencjami pielęgnowania leadów i automatyzacją behawioralną, zaś Wy świętujecie zaawansowanie reguł segmentacji.
Ale pod tym wszystkim kryje się podstawowe pytanie, którego nikt nie chce zadać: czy uzyskalibyśmy podobne wyniki, korzystając z Gmaila? 😲
Problem z atrybucją bez punktu odniesienia
Platformy do automatyzacji marketingu są drogie. W zależności od wielkości listy i wybranego pakietu funkcji trzeba liczyć się z wydatkiem od 1500 do ponad 6 000 zł miesięcznie. Do tego dochodzi czas wdrożenia, szkolenia i stałe koszty zarządzania złożonymi procesami.
Tu sprawa się dodatkowo komplikuje: atrybucja bez punktu odniesienia nie ma żadnego znaczenia.
Gdy platforma MA informuje, że wygenerowała 100 tys. przychodu, tak naprawdę mówi: „Wysłaliśmy e-maile i pojawił się przychód”. Przychód może jednak wynikać z wielu przyczyn i być efektem działania różnych kanałów medialnych.
W e-commerce wysyłając masowo maile do swoich klientów wiadomo, że osiągnie się przychód (w B2B już raczej nie koniecznie). Ale czy wygeneruje się większy przychód niż po prostu wysyłając maile do swojej bazy, chociażby z Gmaila? 🤔
Kluczowy test: Gmail kontra automatyzacja marketingu
Oto najprostszy i najbardziej miarodajny test, który może przeprowadzić każdy właściciel sklepu internetowego i każdy menedżer:
- Utwórz w swojej platformie MA kampanię z osadzoną siatką produktów, zawierającą bestsellery z ostatniego tygodnia.
- Odtwórz ją identycznie w Gmailu.
- Podziel odbiorców na dwie grupy.
- Przeprowadź obie kampanie równocześnie, kierując je do podobnych segmentów.
- Porównaj wyniki.
Brzmi to niemal zbyt prosto, ale test bezlitośnie obnaża prawdę. Oto dlaczego:
Jeśli Gmail osiąga wyniki podobne do platformy MA, dowiadujesz się czegoś kluczowego: wartość, którą uzyskujesz, nie wynika z samej platformy. To efekt strategii kampanii – treści wiadomości, dobór produktów, cen, targetowania i oferty. Płacisz dodatkowo za funkcje i za całą otoczkę, których tak naprawdę nie potrzebujesz.
A jeśli platforma MA osiągnie znacznie lepsze wyniki niż Gmail, potwierdzisz, że jej wartość uzasadnia ponoszone koszty. Ta różnica to rzeczywista wartość platformy.
Rekomendacje produktowe w Gmailu – jak je utworzyć?
Ale jak, u licha, utworzyć siatkę produktów z rekomendacjiami w Gmailu, skoro nie jest to jego wbudowana funkcja?
Skorzystaj z bezpłatnego testu Living Emails. Narzędzie generuje osadzone siatki produktów, które możesz wkleić do dowolnego narzędzia do wysyłek, w tym do Gmaila. Dzięki temu odpada wymówka, że Gmail „nie potrafi tego, co Twoja platforma MA” – teraz oba narzędzia oferują te same funkcje, więc możesz przeprowadzić rzetelny test, porównując równoważne rozwiązania.










